Sun2432019

Ostatnie zmiany10:00:00 PM GMT

Wyciągają pomocną dłoń do najuboższych

  • PDF
Ocena użytkowników: / 12
SłabyŚwietny 
  • poprzedni
  • 1 z 4
  • następny

W powiecie mikołowskim zarejestrowanych jest 127 organizacji pozarządowych, z czego 56 z nich działa aktywnie. Najwięcej z nich zarejestrowanych jest na terenie gminy Mikołów (na 1000 mieszkańców jest ich ok. 1,68), na drugim miejscu plasuje się Orzesze (1,45), następnie Łaziska (1,09) a Ornontowice i Wyry poniżej 1. Tak przedstawiają się wyniki badań, wykonanych na zlecenie Stowarzyszenia na Rzecz Poradnictwa Obywatelskiego „Dogma”.

Jednym ze stowarzyszeń, należących do tych prężnie działających na terenie Orzesza nieprzerwanie od 2005 roku, jest „Pomocna dłoń”. W 2009, w związku z tym, że podobna organizacja „Dar serca” z Łazisk Górnych zrezygnowała z działalności, „Pomocna dłoń” zajęła się rownież mieszkańcami tej gminy. Organizacja ta niesie pomoc najbardziej potrzebującym w zakresie dożywania. Pozyskuje żywność głównie z Banku Żywności z Rudy Śląskiej, którą następnie rozdziela wśród najuboższych mieszkańców Orzesza i Łazisk Górnych. Prezesem stowarzyszenia od 2007 roku jest Andrzej Drozdowski a jego zastępcą Henryk Chrószcz. Oprócz nich pracują jeszcze trzy panie oraz koordynator. Zarząd oraz dwóch pracowników pracuje społecznie.

Działalność „Pomocnej dłoni” nie byłaby możliwa, gdyby nie pomoc finansowa samorządów. Są to kwoty rzędu 50 tys. z Łazisk Górnych i 10 tys. z Orzesza. Zdarzają się również darowizny od osób prywatnych, np. pan Henryk Ziętek co roku nam daje 500 zł, co bardzo doceniamy. Swego czasu pomagała nam fundacja PRO-EKO. Na Balu Gałganiarzy zaś w Wyrach zebraliśmy 1200 zł na naszą działalność – tłumaczy prezes Andrzej Drozdowski.


Działalność stowarzyszenia opiera się na współpracy z ośrodkami pomocy społecznej w Orzeszu i Łaziskach, które to kwalifikują osoby do pobierania żywności wg kryterium dochodowego. W 2011 roku w Orzeszu deklarowanych zgłoszeń było 840, a w Łaziskach – 720 (już wiadomo, że w 2012 roku w Łaziskach liczba ta wzrosła do 780 osób, tj. 250 rodzin).Tyle osób kwalifikuje się, żeby otrzymać pomoc, ale nie wszyscy z niej korzystają. Jest również sytuacja odwrotna. Zdarza się, że jakaś osoba, rodzina przekracza w nieznacznym stopniu kryterium dochodowe, ale ze względu na trudną sytuację życiową tej pomocy potrzebuje. My tej pomocy nigdy nie odmawiamy. Rzadko zdarza się tak, że potrzebujący trafia do nas bezpośrednio: najczęściej właśnie przez MOPS albo ktoś w imieniu danej osoby pyta, czy mogłaby otrzymać pomoc – mówi Drozdowski.

A żywność wydawana przez „Pomocną dłoń” to naprawdę znacząca zapomoga. W zeszłym roku było to ponad 80 kg na osobę. Pod względem asortymentowym zaś bardzo atrakcyjna. Są to: różnego rodzaju kasze i makarony, mąka, cukier, ryż, puszki z gotowymi posiłkami do podgrzania, płatki, musli, kawa zbożowa, zupa pomidorowa z ryżem, mleko, masło, ser żółty i topiony inne.


Podstawą otrzymania żywności są wspomniane wcześniej deklarowane zgłoszenia z opieki społecznej i na ich podstawie jest obliczana ilość towaru na jedną osobę. W sumie na obie gminy stowarzyszenie otrzymuje z banku żywności 120 ton. Są to ogromne ilości, które trzeba przewieźć z magazynu z Chorzowa, czym zajmuje się koordynator, który zarządza transportem, rozładunkiem, w którym biorą udział osoby korzystające z pomocy. W sumie od początku działalności otrzymana żywność to koszt rzędu 1 mln 200 tys. złotych.

Stowarzyszenie nie mogłoby działać na tak dużą skalę, gdyby nie zaangażowanie pań wydających żywność: Doroty Lipiny, Urszuli Szczepan oraz Bogusławy Kurczok. Jest to ciężka fizycznie i odpowiedzialna praca, m.in. przyjmowanie i wydawanie żywności, sprzątanie magazynu i prowadzenie skrupulatnej dokumentacji, gdyż towar, jaki przechodzi przez ręce tych pań, to wartość ponad 300 tys. złotych rocznie. Kto, kiedy i ile dostał jedzenia – to wszystko musi się zgadzać.

Na początku przez dwa lata było dużo pretensji do działalności stowarzyszenia. Z tego powodu m.in. poprzedni zarząd, który powołał to stowarzyszenie, zrezygnował ze swojej funkcji, bo wiązało się to z dużymi roszczeniami ze strony osób korzystających z pomocy.


Teraz sytuacja ta ponoć się poprawiła. Warto w tym miejscu zadać sobie pytanie: jak w sytuacji, gdy ktoś otrzymuje co tydzień, zupełnie za darmo, sporą dawkę pełnowartościowego jedzenia, które każdy z nas musi kupić w sklepie i sporo za nie zapłacić, znajduje powód, aby narzekać i być niezadowolonym, bo na przykład w innym mieście mają bardziej urozmaicony asortyment produktów? A wierzcie mi Państwo, tak właśnie było… i miejmy nadzieję, że już nie będzie.

Małgorzata Szymańczyk


 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Podobne Notki:
Dzisiaj o godz. 16.30 odbędzie się mecz hokeja na lodzie na nowo otwartym sztucznym lodowi
Już po raz trzeci Klub Gaja organizuje plebiscyt na Drzewo Roku 2013. Internauci przez cały c
Nigdy nie wiadomo, kiedy ktoś z nas będzie potrzebował wsparcia innych. Dzisiaj w pełni si
Podczas obchodów Dnia Dzikiej Fauny, Flory i Siedlisk Naturalnych został rozstrzygnięty
Jest już odpowiedź na, wzbudzającą duże emocje, interpelację radnego Czesława Starosty d
podziel się tą notką ze znajomymi!
współpraca