Sun2432019

Ostatnie zmiany10:00:00 PM GMT

Z Łazisk do Argentyny

  • PDF
Ocena użytkowników: / 9
SłabyŚwietny 
  • poprzedni
  • 1 z 2
  • następny

Informacje z pierwszej ręki to luksus, a jeśli to na dodatek jest relacja z ekstremalnej wyprawy na najwyższy szczyt półkuli zachodniej, to dopiero gratka.

Dzisiaj w Piwnicy na Dachu obyło się spotkanie z alpinistą, członkiem Łaziskiej Grupy Górskiej Michałem Słowioczkiem, który niemal prosto po powrocie z wyprawy do Argentyny wpadł do MDK w Łaziskach, aby opowiedzieć o swoich przygodach.

Półtorej godziny trwała jego opowieść, ale nikt z przybyłych ani na chwilę się nie nudził. Przy kawie i ciasteczkach mogli posłuchać, jak w trudnych warunkach, przy ekstremalnych temperaturach powietrza (raz + 30, a za chwilę – 20),  przychodzi miłośnikom gór zdobywać ich szczyty.

Ta ostatnia wyprawa Michała rozpoczęła się w grudniu zeszłego roku i trwała prawie miesiąc a celem jej było zdobycie Aconcagui, najwyższego szczytu And, wznoszącego się na wysokość 6962 m. Alpinista przedstawiał zdjęcia i filmiki, drobiazgowo wszystko omawiając, nie szczędząc zabawnych a czasem bardzo przykrych szczegółów.


I wszystko byłoby cudowne: olśniewające pejzaże And, piękne miasta, rzadka roślinność i opowiadanie o 30-stopniowych upałach, kiedy u nas zima w pełni – a jednak nie wszystko. Michał przedstawił obraz przewodnika odpowiedzialnego za grupę, którą miał poprowadzić na szczyt. Osoba ta, uznany polski taternik i himalaista, uczestnik ponad stu wypraw w góry świata, trzykrotny zdobywca Mount Everestu, a na Aconcaguę wchodzący z tą wyprawą po raz 30., okazał się człowiekiem nie liczącym się z innymi, nie dbającym o zdrowie i życie uczestników ekspedycji, a wręcz ich narażającym, który swoją rolę traktował jako sport i dobry zarobek.

Michałowi nie udało się wejść na Aconcaguę, zabrakło mu zaledwie 600 metrów. Tak jest, że zdrowie i życie to najcenniejsza rzecz, o czym każdy mądry alpinista dobrze wie, Michał też. Żałował tylko, że nie było drugiego podejścia, co często praktykuje się na tego typu wyprawach, ale niestety nie na tej…


 
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Podobne Notki:
Daisy von Pless była damą światowej sławy i urody. Bywała na europejskich dworach kr&oacu
Pomysł na bal przebierańców narodził się dwa lata temu w głowach trójki kump
O powstałym kilka miesięcy temu stowarzyszeniu w sołectwie Orzesza – Woszczycach już
Od kwietnia do grudnia 2014 roku archeolodzy ze Stowarzyszenia Archeologów Terenowych &b
Babski comber to stara ostatkowa tradycja, której nazwa pochodzi z języka niemieckiego.
podziel się tą notką ze znajomymi!
współpraca